sobota, 22 grudnia 2012

Przygoda z balonem. Grudniowe zapiski.


   Dziwny i trudny był dla mnie zeszły tydzień. Dzieci się rozchorowały...przy wymiotach i biegunce pełne ręce roboty.
Od wczoraj względny spokój...Szaleństwo  świątecznych zakupów i porządków jeszcze mnie nie dopadło.
Odpoczywam dzisiaj.
  Tak dla rozluźnienia proponuję bajkę, którą ułożyłam dla córeczki przy podobnym niedomaganiu. Będzie to już z 2 lata temu.
Obrazek namalowała sama, dumna, że jest bohaterem bajeczki.
Mama pokolorowała.


Przygoda z balonem

Tego dnia mała Kesja nie czuła się najlepiej. Bolał ją brzuszek i nie miała siły na zabawę.
Położyła się więc w swoim pokoiku w  ulubionym łóżku, aby troszkę odpocząć. Kiedy zamknęła oczka zobaczyła jak wsiada do tęczowego balonu. Zaraz po niej ,w ostatniej chwili,do niego wskoczył mały milusi koteczek. Wtedy balon oderwał się od ziemi i zaczął lecieć w górę, aż do nieba. Mijali po kolei pojedyncze chmurki, potem gwiazdy i planety a na końcu zobaczyli księżyc. Był piękny, srebrzysty i miał kształt rogalika. Dawał jasne światło.
-Ach-westchnęła Kesja.
-Miau!-zamiauczał kotek.
I kiedy już miała zamiar wysiąść z kosza by postawić nóżkę na księżycu, przebudziła się.
O bólu brzuszka już nie pamiętała.
Myślała tylko o swojej przygodzie z balonem:
-Ciekawe co byłoby dalej? ...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz